Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down



Główna fabuła forum    Pisanie by Shiroukane on Pią Wrz 16, 2016 6:25 pm
Tej nocy świat był czarny jak ebonit. Skąpany w mroku absolutnym, bez lamp, gwiazd i ognia, czekał w milczeniu na koniec.

Schyłek roku 2012 nie był dla ludzi łaskawy. Media huczały, gazety i telewizja pękały w szwach od natłoku informacji. Koniec świata wydawał się jednak ckliwą historyjką opowiadaną z ust do ust tylko po to, by nastraszyć co bardziej pobożne istoty. Bóg tymczasem chwytał się za głowę, przerażony brakiem przejęcia. Ostrzegał przed kataklizmami, które miały zostać zesłane na Ziemię, gdy tylko wskaźnik próżności sięgnie zenitu. Ludzie uważali to jednak za wymysły szaleńców.
"Gdyby Bóg chciał nam coś przekazać, napisałby to ogniem na niebie" – mówili, machnięciem dłoni zbywając tych, którym objawił się Stwórca. Bóg patrzył z niedowierzaniem, jak łączników między Niebem a Ziemią zapina się w pasy, jak wrzuca do sterylnie białych pokojów, obejmuje ich nadzorem, choć krzyczeli w ściany dokładnie to, co chciał, by przekazali – że jeszcze jest szansa, że wciąż można wszystko naprawić. Na próżno.

Nie trzeba było czekać, by zatonął Tajwan.
Wybuchło Tokio w Japonii.
Huragany sprzątnęły Meksyk.

W trakcie coraz częściej załamujących się chmur i lasów ogarniętych ogniem, na terenach wszystkich kontynentów zarejestrowano coraz liczniejsze przypadki zachorowań na dotychczas nieznaną, szybko postępującą chorobę. Tajemnicza zaraza pochłaniała niewinnych całymi garściami. Niektórzy umierali w oka mgnieniu, inni wypluwali zęby i krew, skręcali się w bólu przez całe miesiące. I po co? Po to tylko, aby wraz z falą tsunami zniknąć z powierzchni, aby pogrzebały ich gruzy lub spaliły pożary.

Bóg, jak obiecał, tak zniknął. Brak boskiej ochrony sprawił, że Ziemię ogarnął chaos. Kataklizmy się nasiliły. Aniołowie, wierni słudzy boży, patrzyli na wszystko z góry, nie mogąc pojąć ogromu zniszczeń, które pochłaniały ludzkość raz za razem. W końcu, za sprawą archaniołów, postanowiły zstąpić na Ziemię, aby powstrzymać rodzące się piekło. To właśnie dzięki nim szczątki ludzkich istnień pozostały przy życiu. Jedynie ci, którzy w porę znaleźli się we wszelakich schronach, kilka tygodni później mieli szansę rozpocząć nowy rozdział w życiu.

Każdy zmuszony był postawić ostatnią kropkę w zdaniu i odwrócić kartkę.

Anioły, naznaczone boską mocą, zapanowały nad kataklizmami. Tafle wód uspokoiły się, a wiatr przestał szarpać drzewami i ostałymi ruinami dawniej wspaniałych metropolii. Póki Bóg nie da znaku swojej obecności, postanowiły zostać pośród ludzi, tępione przez głęboko zakorzenioną w człowieczym umyśle nienawiść, wściekłość i zazdrość.

Niewiele państw się podniosło. Jednym z nich była Japonia, szybko przewartościowana na "Miasto-3". W 2517 roku idealistyczne państwo, skrywające pod kopułą rozrastającą się rasę ludzką, stało już na solidnych fundamentach. Na półki powróciły książki, zeszyty i kredki. Znalazło się miejsce na hodowlę zwierząt i rolę. Woda nie była problemem, żywności było pod dostatkiem. A wszystko pod okiem despotycznej Władzy – organizacji S.SPEC, mającej na usługach rozrośnięte wojsko.


Być może po to, aby stłumić bunty rewolucjonistów — Łowców, którzy zaszyli się gdzieś w podziemiach. A być może dlatego, że pod murami, chroniącymi Miasto-3 zaczęły pojawiać się podejrzane istoty. Niektóre całkiem jak ludzie! Szkoda tylko, że w pełni martwi. Ten stwór ze złamanym karkiem, z głową zwisającą bezwładnie na boku, trzymającą się ciała jedynie dzięki skórze szyi. Zaraz obok coś, czemu wyrosła druga... trzecia... nie, jednak piąta para odnóży, a zęby są ostre jak igły. Później stada wilków o ludzkich sylwetkach, warczących nastolatków o tygrysich uszach. Jak do tego doszło?
To byli ludzie, których swego czasu dotknęła nienazwana zaraza. W późniejszym czasie wszyscy zaczęli nazywać ją „Wirusem X”. Sprawiła, że martwi, po paru miesiącach, być może nawet tygodniach czy dniach, znów otwierają oczy, ale... ich ciała i umysły nie są już takie same. Zachodziły nieciekawe mutacje, charakter dziczał. W dodatku brakowało im wody i jedzenia, a to skutkowało późniejszemu kanibalizmowi i atakowaniu ochrony Świata-3, w celu dostania się do centrum dobrobytu. Sęk w tym, że nie wszyscy chorzy, zwani Wymordowanymi, są takimi znowu dzikusami. Wszystko zależne było od rozpowszechnienia się wirusa X, od odporności i siły organizmu. Niektórzy bowiem zachowali część albo nawet całość człowieczeństwa. Ci właśnie postanowili stworzyć niewielkie miasto, które — jak Świat-3 — działałoby na takich samych zasadach. Brak jednak materiałów, brak jedzenia i wody... oraz (przede wszystkim) wyspecjalizowanej siły roboczej.
Rok 3002. Teraźniejszość. Aniołowie, głównie dzięki mocom, osiedlili się na stworzonym przez siebie obszarze, prawdopodobnie jedynym naturalnie zielonym, nazwanym „Edenem”. Tereny sczerniałej, popękanej ziemi, na której roi się od niebezpiecznych Wymordowanych i wygnanych z Miasta-3, zostały ochrzczone mianem „Desperacji” (urocze, nie?). Od teraz toczy się wojna.

_________________

Yeah.
Keep rolling your eyes.

Maybe you'll find a brain back there.



-----------
Do     cholery

avatar

Liczba postów : 220

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down


Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics